Boiling Frogs – najlepsza konferencja w 2018?

Sobota, godzina szósta rano. Dźwięk budzika narasta i nieubłaganie rozchodzi się po sypialni dając znak, że najwyższa pora wstawać na najbardziej oczekiwaną przeze mnie konferencję programistyczną 2018 roku. Śniadanie zjedzone, plecak spakowany. Pora wyruszać na trzecią edycję Boiling Frogs we Wrocławskim Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia.

Rejestracja

Budynek ten jest bardzo przyjaznym miejscem do prowadzenia konferencji – audytorium, kilka mniejszych salek, sporo miejsca do networkingu czy też restauracja. Ma też jednak kilka wad – przy złej organizacji bardzo łatwo o gigantyczne kolejki do rejestracji. Tutaj pojawia się pierwszy plus dla organizatorów Boiling Frogs. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony widząc, że process przebiega niesamowicie sprawnie. Dwa punkty wraz z szatniami obok, świetna obsługa i uśmiech na ustach osób pomagających w rejestracji. Miłym zaskoczeniem była też informacja dla spóźnialskich – rejestracja jest zamykana o godzinie 8:50 – tak, aby każdy z uczestników udał się na rozpoczęcie konferencji, a do punktu dla nowych uczestników wrócił później. Świetne – tak właśnie powinno to działać.

Wykłady

Boiling Frogs słynie z tego, że nie zachłystuje się nowymi technologiami czy frameworkami. To są tylko narzędzia, które czasem przemijają. Konferencja skupia się na uniwersalnej wiedzy i zakresie umiejętności, które zawsze są aktualne i pomagają stać się jeszcze lepszym programistą.

O godzinie 9:00 Tomasz Kaczmarzyk przywitał kilkaset ludzi ze sceny i opowiedział o sprawach organizacyjnych przechodząc do meritum – do gotowania żab. Brzmi komicznie? Niekoniecznie. W świetny sposób udowodnił, że słaba jakość kodu odbija się czkawką przez następne iteracje i fazy projektu, co prowadzi do błędnego koła. W mojej głowie zapadło jeszcze jedno bardzo trafne sformułowanie. “To działa, ale nie wiem czemu” może być zdecydowanie gorsze niż “To nie działa”.

Następną sesją, na którą się wybrałem było Discovering unknown domain with Event Storming prowadzone przez Mariusza Gila. Przedstawił on koncepcję Event Stormingu tłumacząc publiczności, że problem biznesowy jest często bardziej skomplikowany niż sobie wyobrażamy, dlatego powinniśmy na samym początku dokładnie go przeanalizować. Takie podejście może nam zaoszczędzić sporo czasu i nawiązać partnerską współpracę z biznesem.

Po małej przerwie kawowej udałem się na sesję Engineering architecture Kuby Kubryńskiego. Szczerze przyznam, że obawiałem się tej prezentacji. Nigdy wcześniej nie byłem wykładzie Kuby, a prezentacje na ten temat często bywają bardzo abstrakcyjne i polegają na omawianiu diagramów. Po kilku minutach okazało się, że jednak był to strzał w dziesiątkę. Kuba z inżynierską precyzją omawiał podejście do projektowania architektury i dobrze zauważył, że dobra architektura to architektura implementowalna i łatwa do wdrożenia. Błędy na produkcji się zdarzają i będą się zdarzać. To od nas, programistów zależy od tego jak przygotujemy nasz system do naprawy tego błędu. Slajdy z prezentacji Kuby są dostępne tutaj.

Równo o godzinie dwunastej na głównej scenie audytorium pojawił się mój pewniak – Łukasz Szydło wraz z tematem Modularity – the final frontier. W swoje prezentacji opowiedział o tym, że nasza architektura powinna być łatwa do utrzymania, testowalna, reużywalna i skalowalna niezależnie od tego czy budujemy monolit czy też system oparty o mikroserwisy. Ciekawym spostrzeżeniem było opisanie migracji monolitu do mikroserwisów poprzez zbudowanie modularnego monolitu, który pozwoli pojedynczo wydzielać funkcjonalności na zewnątrz. Do Łukasza należy też cytat konferencji – Nie róbmy komuny w kodzie! – każdy system może mieć swoją architekturę, która spełnia wewnętrzne założenia projektu. Czterdzieści pięć minut prezentacji Łukasza to świetna dawka wiedzy i poczucia humoru.

Tuż po obiedzie ponownie udałem się na główną salę, gdzie prezentacje Sagi, strumienie, reaktywność i inne buzzwordy zaczynał Jarosław Pałka. Opowiadał o tym, jak jego zespół programistyczny zaatakował pierwszy nie-crudowy problem oparty o data streaming. Historia z “podwórka” oczami leadera, ogromne ilości danych, milisekundy, wysycanie puli wątków, tuning GC i przeogromna dawka poczucia humoru to rzeczy, dla których była to dla mnie najlepsza sesja na Boiling Frogs 2018! Sam Jarek podkreśla, że ta prezentacja to dla niego pamiętnik z pola bitwy. Bitwy, w której sam chciałbym być żołnierzem!

Jedną z ostatnich sesji, na których się pojawiłem było Strukturyzacja danych na potrzeby platformy Big Data prowadzona przez Rafała Kluszczyńskiego. Prezentacja na temat strukturyzacji danych w Allegro była tak naprawdę opowieścią o migracji do Apache Avro. Rafał opowiedział o tym, gdzie w Allegro potrzebują tak zaawansowanego systemu do serializacji oraz na czym on polega. Sporo internalowej wiedzy, jednak bardzo podłużna sala, krótki czas oraz problemy z przełącznikiem slajdów wywołały spory stres prowadzącego, który za mocno opierał się na teksie w prezentacji nie wywołując chemii z uczestnikami.

Konferencję zakończyłem występem Kuby Marchwickiego oraz Anny Rogowskiej o interesującym tytule Jak rozwalić swój zespół w od 3 do 12 sprintów – 7 praktycznych porad. To właśnie o niej mam mieszane uczucia. Prezentacja zaczynała się ciekawie – dwóch doskonale współpracujących prelegentów opowiadających historię o roli lidera technicznego, sposobie dawania feedbacku czy kolesiostwa w pracy. Niestety po środku coś pękło. Nie trafiały do mnie buzzwordy typu wyjście ze strefy komfortu czy też wykresy żywcem wzięte z książek bez informacji na temat autora i daty powstania. Na studiach dość często oglądałem podobne wynalazki z lat 80, które nijak miały się do aktualnego rynku IT.

Podsumowanie

Organizatorzy konferencji twierdzą, że cechą Boiling Frogs jest ukierunkowanie na software craftsmanship. W toku konferencji, jakie oblegają programistów w 2018, Frogsy zdecydowanie wyróżnia jakość oraz duch konferencji. Po kilku godzinach wykładów i udanym afterparty w pubie Mleczarnia, (za które swoją drogą organizatorzy powinni dostać medal) wróciłem do domu niezwykle zadowolony i pełni zmotywowany.

Na samym końcu pragnę też podziękować Piotrowi Prądzyńskiemu z bloga Programista Na Swoim, dzięki któremu mogłem pojawić się na konferencji. Dzięki!

Tags: